... wyobraźnia potrzebuje tęsknoty, wręcz karmi się tęsknotą ... W.Myśliwski - Traktat o łuskaniu fasoli
Blog > Komentarze do wpisu

City Girl - prawdziwa historia

   Lato wilgotne i zimne, to się zaczytałam:)

   Dzisiaj z nieco innej literackiej beczki uszczknę - Susana S. "City Girl. Kobieta, która podbiła londyńską giełdę".   

   Ach, gdybym była młodsza i gdyby nie było światowego kryzysu! Pamiętam atmosferę jeszcze sprzed finansowego krachu panującą w City. Podobało mi się tam. Wybrałam się sama metrem, tylko z aparatem fotograficznym:), by poczuć zapach finansów całego świata, skupionych na niewielkim obszarze Londynu. Do drugiego takiego miejsca, Canary Wharf, gdzie pracowała bobaterka powieści, Susana S., niestety ani wtedy, ani będąc później kilkakrotnie w Londynie, nie dotarłam. Ale widziałam z okna wagoniku London Eye :) 

 

Susana S. "City Girl. Kobieta, która podbiła londyńską giełdę" Wydawnictwo Kurhaus 2012  

   Pochodząca z USA Susana ukończyła studia muzyczne, ale oczekuje czegoś co utwierdzi ją w przekonaniu, że jest kimś kto potrafi zawojować świat finansów. Przyjeżdża do Londynu na staż, gdzie odziana w garsonkę od Armaniego wchodzi do świata finansów. Banalne i nudne zapełnianie EXCELA liczbami - praca w back office - ją rozczarowuje. Nie dają satysfakcji też kolejne etapy, już na poziomie middle office.  

   "Chciałabym zostać traderką" - próbuje dalej. Nadal z mizernym skutkiem. "Jeśli pracujesz w middle office, nie masz szans dostać się do front office" - poucza Susanę przyjaciel z działu.  

   Wreszcie, znajduje w Internecie grupę wsparcia "Kobiety w City" i na spotkaniu otrzymuje pierwszą ważną lekcję "City nie troszczy się o swoje młode".

   Po wyrzuceniu z pracy za głupi błąd administracyjny warty 700 euro, poprzez witrynę agencji pośrednictwa pracy Susana znajduje ofertę pracy na stanowisku tradera. Aplikuje natychmiast.

"(...) na moście widzisz mężczyznę, który chce popełnić samobójstwo, bo stracił cały swój majątek. Co byś mu powiedziała by go od tego odwieść? (...)"

"Pczułam, że wtedy, w tym pokoju, na rozmowie o pracę w City, dobra odpowiedź na takie pytanie będzie brzmiała: chrzanić nieudaczników i byle do przodu. Dlatego zacisnęłam kciuki pod stołem i powiedziałam, że kazałabym temu gościowi skoczyć".     

   To było to. Po dwóch latach rozszyfrowywania mechanizmów rządzących londyńskim City, weszła wreszcie w fascynujący i ekscytujący świat traderów. Wystarczyło mówić "chcę dużo zarabiać"... i być dobrym. Szampan już czekał jako zapłata za kulturę, w której rozgrywają się zawiłe i trudne emocjonalnie transakcje finansowe. Im bardziej zawiła i trudna, tym lepsza. Każda wiedza służy władzy nad pieniądzem, a one czemu służą? Dają szacunek, przynajmniej ten wśród kolegów po fachu. Trader zasypia po północy ukołysany procentem z najlepszego szampana i wstaje skoro świt. Chce wygrywać.  

   Muzyka to też dzieło ludzi, tak jak i pieniądze. Jedno i drugie może wywołać boski dreszcz. A właśnie to, nazywane adrenaliną, napędza bohaterkę, jest źródłem jej marzeń. 

   O  czym Susana nie wiedziała marząc o pracy w City, kiedy jeszcze na prestiżowej uczelni na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych studiowala warstwową teorię budowy dzieła muzycznego Heinricha Schenkera?

   Opowieść jest pięknie opakowana, okładka jest ze szlachetnego papieru, z odpowiednio sztywnego, chce się ją głaskać, zwłaszcza dotykać monet zasłaniających bohaterce świat. Błyszczą się, są powleczone i miłe w dotyku:) Jednak, według mnie, nie o pieniądze Susanie S. szło, to nie one były przedmiotem jej gry, jej pożądania.

   Świetna rzecz, bardzo zaciekawiająca. Polecam serdecznie! 

piątek, 20 lipca 2012, kocurkowata

Polecane wpisy