... wyobraźnia potrzebuje tęsknoty, wręcz karmi się tęsknotą ... W.Myśliwski - Traktat o łuskaniu fasoli
Blog > Komentarze do wpisu

Ronda - piknik na wiszącej skale

   Wczesnym rankiem wyruszyliśmy z naszej Estepony, najpierw autostradą do Malagi, a potem wgłąb Półwyspu Pirenejskiego, przez góry Betyckie. Widoczność była znakomita, powietrze przejrzyste, toteż w oddali bieliły się wioski, albo miasteczka (pueblos blancos), które z daleka wyglądały jak zmięte i porzucone chusteczki. Widać było nawet Gibraltar. Im wyżej wjeżdżaliśmy, tym góry, coraz rzadziej porosłe przez powszechne w rejonie cyprysy strzeliste i drzewa korkowe, nabierały "skalistości". Trochę szumiało w uszach, wiadomo, różnica ciśnień, ale czegóż się nie robi by zobaczyć. I umrzeć? Nie. Wrócić raz jeszcze. Posada manana.  

   Ronda - miasto w Andaluzji, w  prowincji Malaga; 36 tys. mieszkańców. Położone po obu stronach wąwozu rzeki  Guadalevin miasto składa się z dwóch dzielnic: Ciudad, czyli części arabskiej i Mercadillo, czyli nowszej części powstałej po rekonkwiście.

   Ze względu na swoje wybitnie obronne położenie na skraju wąwozu, pierwszą osadą na miejscu Rondy była celtycka Arunda, wchłonięta później przez rzymską prowincję Betyga. Wraz z opanowaniem Płw. Iberyjskiego przez Maurów, Ronda (arabska nazwa Izna Rand Onda) stała się stolicą prowincji Takaruna, by w pierwszej połowie XI wieku stać się stolicą małego państwa – taify. Próby rekonkwisty miasta przypadają na wiek XV; zdobyte zostało w 1485 roku przez Ferdynanda III. (za Wikipedią)

   Oczywiście Ronda ma wiele ciekawych miejsc, dzisiaj tylko zwiastun - chętnie opublikuję więcej. Kiedy? Posada manana. :)

 

 

 

 

 

 

 

 

wtorek, 28 sierpnia 2012, kocurkowata

Polecane wpisy

Komentarze
2012/08/29 06:36:14
zdjecia obejrze w domu :)
a Ronda to tez imie arabskiej klaczy, ktora posiada moja corka :)))

sciskam serdecznie :*
-
2012/08/29 12:41:35
Margo - dobre imię, bo krótkie:) Miejscowość Ronda zaś, zresztą nie tylko, cała Andaluzja (której nie znam tak dobrze jak bym chciała) jest warta zwiedzenia. To tam jest (ponoć ) sedno, czy koloryt "prawdziwej" Hiszpanii. Całusek iw :)
-
2012/08/30 19:45:01
Nieprawdopodobnie piękne!
-
2012/08/31 21:20:35
No ba Fuss, no ba! :)
-
2012/09/01 06:37:17
imie proste, a klaczka skomplikowana, lata cale stala w ciemnej stajni i sluzyla tylko do rodzenia dzieci, bo piekna jest nieslychanie, za wolnosc jej dana i milosc jaka ja darzy moja corka, wdzieczna jest jej nieslychanie i kocha ja nie mniej :)))

mnie do Hiszpanii nie ciagnie, cala zajeta jestem Azja i koniecznie chce do Odessy :)))

:*
-
2012/09/01 10:32:20
O Kochana Margo - gdzie ja bym nie pojechała, nie chciej bym zaczęła wymieniać. Hiszpania była okazyjna, w miarę blisko, w miarę ciepło na początku kwietnia, sporo do zwiedzenia, bo Andaluzja dużo oferuje. Na dzisiaj mam oczywiście Hiszpanii dosyć, w ogóle Europy też mam dosyć, chyba, że na kilkudniowy wypad, ale to inna inszość. Azja, głęboka Afryka, wyspy afrykański, Ameryka Południowa, Pólnocna rzecz jasna też, niezbyt pociąga mnie Środkowa. Namierzam się na Azję (ale nie Chiny) bądż Kenię, ale na razie nie mam tzw walorów..., które mam mieć rzecz jasna, w co wierzę :)
-
2012/09/01 11:05:33
a ja wlasnie zaparlam sie na Chiny Ludowe, no.i.przy okazji Singapur...Afryke tez mamy w planie, ale dalszym, a Odesse zawsze :)))
-
2012/09/01 16:08:01
Odessa - byłam tam przejazdem kilka lat temu, w drodze (autokarem - to było przeżycie!) do Jałty. Widziałam słynne schody Patiomkina, nawet nimi zeszłam, to robi wrażenie, widziałam Operę i Pałac Woroncowów, przeszłam się bulwarem, mówią, ze Odessa podobna jest do Szczecina... - wszystko ładnie, pięknie, a nawet uroczo - tyle, że byłam tam 3 godziny nocą:)

Ale przypomniałaś mi - w turystycznych myślach biorę też kurs na Gruzję, nawet sobie przewodnik kupiłam, a to już dużo :)
Żeby zwiedzić Chiny, wprawdzie po łebkach, ale ważne miejsca, trzeba z 15 tysi. Całusek. iw
-
2012/09/01 16:29:21
z Gruzjopodobnych to bylam w Taszkiencie, byl.upal, kurz, przepyszne owoce i wszyscy jarali maryske :))))

moj szanowny Malzonek z ojazji przepracowania 25 lat, tam gdzie pracuje, dostal darmowy bilet tam gdzie sie jemu zawidzi, gdzie oczywiscie lata jego firma, bilet wazny jest trzy lata i w przyszlym roku waznosc sie konczy, zatem wyszly mi Chiny i Singapur skad bedziemy leciec do Hong Kongu (tam juz bylam), zapewne oblecielibysmy w ten sposob caly swiat, ale tyle urlopu zadne z nas nie ma :)))

-
2012/09/01 20:45:44
Świetna opcja, też bym chciała męża z biletem lotniczym na cały świat:) - nie wiem, czy to zabrzmiało dowcipem (ostatnio mam tylko sarkastyczny), ale tym razem się starałam by był to dowcip normalny, do uśmiechnięcia się:)

Kup sobie w Chinach żele do twarzy z perłą ( Xishimei ) - dobre są.
Papa :)
-
2012/09/02 06:37:29
sarkazm to moje drugie imie :))))

no wiesz, zuzyte i nic nie warte egzemplarze, nalezy wymieniac, az do pelnej optymalizacji, bo nie tylko bilet na caly swiat, ale i ogolnie bilety za smieszna cene ;))))
-
2012/09/02 12:03:11
O, i już mam tytuł ( od niego zaczynam :)) - "Bilet na świat" - miłej niedzieli :)