O autorze
Tagi
... wyobraźnia potrzebuje tęsknoty, wręcz karmi się tęsknotą ... W.Myśliwski - Traktat o łuskaniu fasoli
niedziela, 30 maja 2010

Co tu robić, gdy wreszcie pogoda płata nam figla?;) Nastawiamy się na ziąb i deszcz, w obawie przed tą ponurą możliwością, ale i ze strachu przed meszkami, przesuwamy pierwsze towarzyskie grillowanie na przyszły weekend... Szkoda. 

A tymczasem od rana jest cieplusieńko i niewiele chmurek na niebie. No cóż. Powtórnie skrzyknąć się już nie da, czyli piwo i zabejcowane mięsa wrzucamy do lodówki. Wyruszamy.

W Wąsowie w tym roku byłam pierwszy raz, mimo, że nie jest daleko. Kilka kilometrów za Nowym Tomyślem. W necie czytam, że budowla ( cała z klinkierowej cegły ) to od 1776 roku własność Kazimierza Raczyńskiego, starosty generalnego Wielkopolski. Od 1781 przechodzi w ręce Sczanieckich. W II połowie XIX wieku własność Ludwika Lewinki, następnie, aż do zakończenia II wojny światowej własność Hardtów. Wokół znajduje się piękny park o powierzchni ponad 50ha.

 

Wąsowo, sobota, koniec maja. Niebo tam ma kolor błękitny, po nim wędrują wyłącznie bielutnie cumulusy, trawa jest pięknie zielona, zwierzęta niezmutowane, klinkier, mimo, że stary, poraża czerwienią, wokół panuje błogi spokój, wnętrza zapraszają... Super!

A mała kawa, wypita na oszklonym tarasie - jest czarna...

Odpoczęłam!  

13:04, kocurkowata
Link Komentarze (18) »
czwartek, 27 maja 2010

Mój starszy syn nie miał łatwego dzieciństwa, zamknięty na 8 metrach w Hotelu Asystenta, za zabawkę miał jeden plastikowy samochód, blaszany rowerek z miską na piasek, i jedną jedyną książeczkę.

 

On mi to wynagrodził nieraz. Pierwszymi słowami, potem wyrazami specjalistycznymi bardzo - do dzisiaj uśmiecham się na wspomnienie naszych rozmów w drodze ze żłobka.

- A powiedz mi co robi brrrrum, bruuumm.

- Pajochód.

- Dobrze, to teraz powiedz mi co lata po niebie?

- Palolot.

I tak zostało. Pajochód i palolot, a ostatnio żaglowce i konie zabierają mu mnóstwo czasu.

Młodszy od urodzenia zaznał co to dobrobyt. Książek miał wiele, nie skupił się na żadnej. Samochodów, kolejek i klocków całe pudła, i dzisiaj nie poraża go ani motoryzacja ani kolejnictwo. Religię miał już w przedszkolu, zatem jakakolwiek indoktrynacja do niego nie trafia. Chłodny, rodzinny i społeczny osąd to On.

- Wiesz już z kim macię tę religię - zapytałam trzyletniego brzdącą.

- A, z zakładnicą jakąś!

 

 

 

Wczoraj zaskoczyły mnie moje maleństwa. Nic tego nie zapowiadało, czekałam na telefony, może jakieś MMS-y, może mail... Tymczasem w drzwiach stanął posłaniec z wielkim bukietem róż, poczułam się cudownie, moi synowie i przyszłe synowe ( to jest dla mnie szczególnie ważne ) skrzyknęli się i zorganizowali wszystko. Niespodziankę. I powiem, że się bardzo cieszę bo w tej swojej Warszawce nie zapomnieli o mnie. I nawet myślą jak uatrakcyjnić mi ten dzień:)

Mam świetny nastrój, a różyczki też śmieją się do mnie swoimi kolorowymi buźkami...

i nawet zakwitł amarylis...

13:30, kocurkowata
Link Komentarze (27) »
sobota, 22 maja 2010

Wydawało mi się, że to niechybnie zemsta rzeczy martwych. Najpierw popsuł się mikser, przez co szpinakowy omlet nie był dobrze rozmieszany, ale jakoś smakował... Potem okazało się, że telewizor nie odbiera żadnych kanałów. Pierwsza myśl finansującej się zobowiązaniami obcymi była taka - wyłączyli z powodu braku zapłat. Ale, nie! Rozrachunki czyściutkie, czyli padła antena. Tak, to prawda, ledwo się trzyma komina, a wejść nie można bo jest na najwyższym czubku domu. I bardzo dobrze, bo już zaczęła mnie wciągać polityka. Już, już a zaczęłabym dyskutować na różnych forach na temat wyższości jednego nad drugim. Bo pozostali się przecież nie liczą, chociaż kto to wie, znany mi jest taki ruch młodych finansistów, żeby poprzeć Olechowskiego. Dać znak swojej dezaprobaty, zaprotestować przeciwko pokrętnej semantyce typu "wybieram najmniejsze zło". Po co te emocje? Nie lepiej Bacha w tym czasie posłuchać, poskakać na korcie tenisowym, czy nawet o seksie pogadać... Czy wręcz (i to może byłoby najprzyjemniejsze) wypraktykować;), przecież i tak znamy wyłącznie medialne wizerunki jednego, drugiego, czy trzeciego nawet, a media... szkoda gadać... Życzę im wszystkiego najlepszego.

Potem moja komputerowa myszka zaczęła mylić kierunki. Sądziłam, że jakiś paproch się dostał w jej trzewia, zaczęłam czyścić, pucować, dmuchać. Ale nie. To musi być coś innego. Sytuacja owa bardzo skomplikowała mi życie, bo chciałam poskanować kilka pamiątek po mojej dalszej rodzinie, żeby stworzyć może jakąś opowieść, dla potomnych... Właśnie przeglądałam zdjęcia po zaginionym w bitwach z Niemcami wujku, lotniku stacjonującym w Anglii zresztą. Czego tam nie ma. Można osnuć niejedną opowieść, niejeden romans. Zdjęcia urodziwych ( o tak!) Angielek, listy od Słowaczki, kartki ze słowami tęsknoty, wspólne zdjęcia z krótkich chwil radości między walkami, zaklęcia miłości. I korespondencja z polskimi oficerami rozsianymi wszędzie, w zasadzie. Kawał historii... 

 

Przyjechał O. i myszka zaczęła działać. Najlepszy informatyk pod słońcem;) dał radę.

  

 

 

W 1942r. Ada z Londynu życzyła mojemu wujkowi Józefowi wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. On tymczasem od dwóch miesięcy już nie żył... Zginął ... 

 

Kto dzisiaj obchodzi urodziny (sama jestem majowa), czy imieniny. Wśród moich rówieśników nikt. Bywam na spotkaniach i imrezach ( sama też takowe organizuję ) ale bez okazji... Pamiętam z lat osiemdziesiątych imprezy rodzinne, imieniny na przeszło dwadzieścia osób to był mus. Najpierw "wszystkiego najlepszego" i "sto lat, sto lat" a potem podział stołu biesiadnego na dwa rozjuszone obozy. Za Jaruzelskim i za Wałęsą. 

Czy dzisiaj miałoby być podobnie? Przecież teraz nie ma w zasadzie tak dużych różnic, choćby ustrojowych...

Dobrze, że nie obchodzę urodzin ani imienin... Dobrze, że O. (najlepszy na świecie informatyk) naprawił mi myszkę...

Co zrobił?

Ano bardzo ważną rzecz. Umył mi podkładkę;))    

 

13:58, kocurkowata
Link Komentarze (24) »
sobota, 15 maja 2010

No i stało się. Poszarpana folia, osadzona na metalowym, pordzewiałym rusztowaniu, zamaskowana rdestem, czyli pocieszycielem architekta i ogrodnika ( jak coś w projekcie nie wyjdzie to pnącze owo w mig zakryje ewentualne braki ) została rozebrana. Na jej miejscu powstała prowizoryczna drewutnia i miejsce na kwiaty. Posadziłam astry i lilie, astry wprawdzie są dla mnie niesłychanie pospolitą rośliną, ale lilia to królowa. Smukła, wyniosła, delikatna - piękna.

Kurczę! W ten sposób znowu zwyciężyła tendencja tworzenia ciepła rodzinnego, harmonii nad opcją "pełen żołądek" ( tam kiedyś rodzice sadzili pomidory ) i nad tematem "rozsądek", niestety. Bo kto to bedzie pielił? Nie będę się denerwować. O, nie. Lepiej mi pomyśleć, że potrzebuję obiektyw do aparatu, żeby makro mi lepsze wychodziły. Na przykład. Zauważyłam, że najwięcej przyjemności daje mi tworzenie portretów i makro właśnie. Przekształcanie fotek w obrazki prawie malarskie też jest sympatyczne. A ta preferencja wymaga dodatkowego, bardzo kosztownego sprzętu i prefesjonalnego programu. Niestety.

 

 

12:23, kocurkowata
Link Komentarze (24) »
niedziela, 09 maja 2010

Ech zaguljał, zaguliał, zaguliał parień maładoj, maładoj! Co ja słyszę - Muslim Magomajew! A potem "Oda do Młodości" w wykonaniu Radzieckiej Orkiestry Wojskowej. Towarzystwo Przyjaźni Polsko Radzieckiej nam nagle powstało! Skąd ja to znam, moja wada, że pamiętam!

Czy my nieustająco musimy popadać w skrajności? Widocznie tak. Komorowskiego w Moskwie wstawili aż do trzeciego rzędu, a Klaus był w drugim, Angela zaś niezmienie w pierwszym, zasłużenie zresztą, kocham takie silnie i charyzmatyczne kobiety! Puszyste łonem. Nigdy wcześniej nie lubiłam tak bardzo niemieckiego przywódcy! Kobiety, w końcu, dużej, ciepłej, mądrej! Bardzo kocham A., chyba trza mi do feministek! A Kaczyńskiemu tymczasem postawiono na biurku nuty i posrebrzany imbryk, zamiast kota. Dlaczego nie posadzono kota? Wiele kobiet kocha te stwory! Nawet na bloxie. Polityka Wizerunku Ewentualnego Przywódcy się kłania!? W polityce ( w zarządzaniu też;)) nie wierzę w przypadkowość. Lata praktyk.

W moim domu doszło do szarpaniny! O. próbował wczoraj i dzisiaj zresztą też wyjąć wreszcie polską flagę. Zastanawialiśmy się, czy politycznie jest ją nadal trzymać w plastikowym uchwycie, na froncie domu, w końcu poszliśmy na łatwiznę. Najłatwiej jest iść w prowizorkę. Eureka! No tak. Odczytaliśmy sobie prowidłowo, po prostu, społeczne przesłanie - u nikogo na mojej ulicy nie widzieliśmy tego symbolu patriotyzmu przynajmniej od 4 maja:)! Tylko na naszym  domu powiewała dumnie! Mokła i powiewała, potem znowu mokła i znowu powiewała. O. od rana szarpał się z materią i szarpał! A właściwie, dlaczego się męczył?! Mogła nadal wisieć. Ludzie szli do kościoła i patrzyli! I dobrze. To nic, że ja się wściekałam i wściekałam, bo za każdym podejściem przestawiał mi na parapecie kwiaty i różne bibeloty, a potem wystawiał tyłek! Do wewnątrz, czyli w moją stronę. Poza tym świątobliwych, celebrujących niedzielę ludzi drażnił. Nic z tego! Flaga się zaklinowała i nijak ją można było wyciągnąć! Drewniany trzonek wilgocią napęczniał? Zemsta rzeczy martwych! W końcu w dżdżystym i patriotycznym kwietniu tego roku napracował się... Bardzo.

Rano obejrzałam "Rewers", wiele scen utkwiło w mojej pamięci. Wiele prawd. Początek dzieła był przerysowany, ale cały film przewija się nadal w moich myślach. Czyli "pasadena"! Wszystko zawsze jest jednakowe. Klimat, marzenia, muzyka, miłość, tęsknoty, oczekiwania, walka o wolność, osoby - tutaj akurat Buzek! Ale też Nina Simone na koniec w "Don't let me be Misenderstood" -ten kawałek znałam raczej w wykonaniu Animalsów. Siła mediów jest wielka. Nadal tak zostało.

Moja wczesna młodość piękna jest. Każda młodość jest początkiem. Czego? Trudno przewidzieć! Lufka, dym, rock, bananówa, artyści, literatura, głęboka artystyczna piwnica, rzeźbiarze, piwo, poszukiwanie wolności, miłość, jakiś tam sport - w tej właśnie (nie waśnie!) kolejności. I co z tego wynikło? Hmmmm.

A tymczasem O. nadal nie może wyjąć flagi! Siłuje się z materią, chyba utnie drewce. To też jest w końcu jakieś rozwiązanie! Wytłumaczenie. Siła wyższa;)

 

18:23, kocurkowata
Link Komentarze (12) »
czwartek, 06 maja 2010
poniedziałek, 03 maja 2010

Święta majowe. Fajny czas. Koniecznie trzeba dokądś wyruszyć, zaszaleć, uciec z miasta. Wrzucić następne wrażenia do kolekcji. Nie wypada siedzieć w domu. No, absolutnie niepolitycznie by było strwonić długie godziny przed telewizorem, nie daj Panie Boże przeznaczyć na "oszustkę" politykę:). Albo inne jeszcze jakieś powtórki z taniej rozrywki.  

Młodszy syn podążył do Trójmiasta. Do Spa. Starszy na Mazury. Do Spa.

A ich Matka na Paradę Parowozów do Wolsztyna! I bardzo dobrze!

Byłam tam już kilkakrotnie, ale za każdym razem równie intensywnie urzeka mnie atmosfera tego miejsca. Bo mam tam wszystko co jawi się jako magiczne, z minionych czasów, jak wypuszczone z zakurzonego pudła dziecięce marzenia o wielkich podróżach. O przemieszczaniu się. Na przykład do Puszczykowa, do Mosiny, do Rogalina - dzisiaj to szalenie blisko, a kiedyś - daleko, bardzo daleko, jak wyprawa w nieznane, za morza znane tylko z mapy... "Wsiąść do pociągu bylejakiego..."  

W Wolsztynie mam zawsze kilkanaście odrestaurowanych starych parowozów. Na dotknięcie ręką, na wdrapanie się na nie, na usmarowanie się nimi. W tym roku gościnnie występowały maszyny ze skansenu w Chabówce, z Węgier, Niemiec. Z Czech też. Ale chyba najpiękniejsza była nasza rodzima "Piękna Helena". Wielkie żelazne maszynerie gościnnie puszczały dymy, toczyły się po torach to szybko, a potem wolno, żebyśmy mogli się nacieszyć, prowadziły swoisty dialog, sapały, piszczały i skrzypiały, wydawały gwizdy. A gwizdki miały różne barwy. Cieniutkie jak śpiew ptasiego wirtuoza, piskliwe jak co poniektórzy w maglu:) i tubalne, dostojne. Świdrujące mózg i przyjemne dla ucha. Uwielbiam te dźwięki, zapach smarów i dymów też jest śliczny. To nic, że podczas parady w czwórkach na kilku torach jednocześnie, otula nas gęsty dym. To nic, że w prowizorycznym barku między torowiskami posilamy się szaszłykiem z musztardą sarepską. I piwskiem popijamy. Jest pięknie. Jest magicznie. Jest kolorowo. 

Znowu było warto.

15:01, kocurkowata
Link Komentarze (13) »