O autorze
Tagi
... wyobraźnia potrzebuje tęsknoty, wręcz karmi się tęsknotą ... W.Myśliwski - Traktat o łuskaniu fasoli
sobota, 28 lipca 2012

To zdjęcie nie jest przypadkowe. Kapelusz i lampion wiszą pod dachem mojej letniej pracowni i w kolejnych powieściach grają swoje role. Kapelusz jest rekwizytem w mojej trzeciej, którą kończę. A lampion będzie oświecał to i owo w czwartej, której mam w pliku mniej więcej jedną czwartą:)

Będą różne, mam nadzieję. Pamiętacie słowa pewnej piosenki Czerwonych Gitar? Nie? Oto pierwsza zwrotka:   

"Jestem malarzem nieszczęśliwym:
Kłopoty mnie nękają wciąż,
Bo choćbym nie wiem co malował,
Spod pędzla mi wychodzi słoń!"

No więc się staram by spod pióra nie wyszedł słoń, czyli kolejne "Nagie myśli", bądź druga "Złocista Dolina". Czy mi się uda?

Obie to literatura kobieca, może czwarta nieco mniej. Ale trzecia tak. W zaufaniu napiszę, że w każdej bohaterce jest coś ze mnie, ale największą radość daje mi tworzenie innych postaci. Czuję się wtedy jakbym fundowała sobie kolejne życia, różne doświadczenia, jakbym kształtowała pewną papierową lalkę, ożywiała ją i wysyłała w świat, samej przy tym zyskując. To są ciekawe uczucia.      

środa, 25 lipca 2012

     Oj kochani. To jest literackie TO. Powieść (według mnie) uhonorowana absolutnie zasłużoną nagrodą - The Man Boocker Prize 2011.  

 

 Julian Barnes - Wydawnictwo Świat Książki - 2012 - tłumaczenie Jan Kabat 

    Bohater powieści - Anthony Webster - starał i stara się, aby jego życie było nieegoistyczne, nasiąknięte odpowiedzią na potrzeby społeczeństwa, aby i on był użytecznym jego elementem. Będąc na emeryturze, jako wolontariusz, prowadzi szpitalną bibliotekę. Co prawda trudno powiedzieć, aby motywy wykonywania wolontariatu nadawały się do Panteonu cnót, ale zawsze. A poza tym nie bądźmy drobiazgowi, liczy się wykonywanie życia tak, aby nie okazało się, że "Życie nie okaże się takie jak Literatura", która ujawnia w "działaniach i refleksjach swoich protagonistów psychologiczną, emocjonalną i społeczną prawdę".

    Anthony Webster na mocy testamentu Mary Ford, matki Veroniki, z którą to w młodości  odkrywał tajemnice pettingu, ma zostać spadkobiercą pamiętnika. Pamiętnik pisał Adrian, jego przyjaciel z lat szkolnych, młodzieniec, o którym matka Anthonego orzekła, że "był zbyt inteligentny  by przejmować się zdrowym rozsądkiem". A uczynił tę jedyną rzecz która jest - zdaniem Camusa i Adriana - "jedynym poważnym zagadnieniem filozoficznym", samobójstwo. Ale to nie jedyne targnięcie się na swoje życie w tej powieści. W ten sposób ze świata żywych odszedł także niejaki Robson. Wówczas poczucie formy literackiej każe Anthony'emu Websterowi i jego kolegom, w tym Adrianowi, ustanowić sens samobójstwa Robsona, jako filozoficzny tylko w sensie arytmetycznym, albowiem sytucja – "warta fikcji literackiej" - w jaką zdaniem publiki popadł Robson - nie posiadła z winy bohatera innego sensu.

   Historia wykłada stosunki pomiędzy Literaturą a Życiem, w narracji odsłaniając wyobrażenia zwycięzców i pokonanych. Jednakże sama jest zrodzona w tym momencie, w którym brakuje pamięci, a dokumentów nie starcza. Co prawda podobno można odtworzyć stan umysłu na podstawie działań,  ale też  można wnioskowac o przeszłych działaniach na podstawie obecnego stanu umysłu. Ten zestaw przekonań pozwala Autorowi kreślić finezyjnie obrazy zwyczajnych ludzi w ich jakże niejasnym życiu. Obyczaje i emocje, myśli i konkluzje  stają się takie, jakimi być może faktycznie są,  a nie takimi jakimi były, a "To co pozostaje w pamięci nie zawsze jest równoznaczne z tym, czego człowiek był świadkiem". "Historia to nie kłamstwa zwycięzców (...). To wspomnienia ocalałych, którzy w większości ani nie odnieśli zwycięstwa, ani nie doznali klęski".   

   Język  powieści nadaje moraliom  dystyngowany, klasyczny i szlachetny rys. Napiszę tak - jestem powieścią Juliana Barnesa zachwycona, po stokroć. "Poczucie kresu", że napiszę kolokwialnie, to książka rewelacyjna. Niezwykle literacka, filozoficzna, a jednocześnie budząca od początku do końca żywe zainteresowanie akcją. 

       Polecam!     

 

piątek, 20 lipca 2012

   Lato wilgotne i zimne, to się zaczytałam:)

   Dzisiaj z nieco innej literackiej beczki uszczknę - Susana S. "City Girl. Kobieta, która podbiła londyńską giełdę".   

   Ach, gdybym była młodsza i gdyby nie było światowego kryzysu! Pamiętam atmosferę jeszcze sprzed finansowego krachu panującą w City. Podobało mi się tam. Wybrałam się sama metrem, tylko z aparatem fotograficznym:), by poczuć zapach finansów całego świata, skupionych na niewielkim obszarze Londynu. Do drugiego takiego miejsca, Canary Wharf, gdzie pracowała bobaterka powieści, Susana S., niestety ani wtedy, ani będąc później kilkakrotnie w Londynie, nie dotarłam. Ale widziałam z okna wagoniku London Eye :) 

 

Susana S. "City Girl. Kobieta, która podbiła londyńską giełdę" Wydawnictwo Kurhaus 2012  

   Pochodząca z USA Susana ukończyła studia muzyczne, ale oczekuje czegoś co utwierdzi ją w przekonaniu, że jest kimś kto potrafi zawojować świat finansów. Przyjeżdża do Londynu na staż, gdzie odziana w garsonkę od Armaniego wchodzi do świata finansów. Banalne i nudne zapełnianie EXCELA liczbami - praca w back office - ją rozczarowuje. Nie dają satysfakcji też kolejne etapy, już na poziomie middle office.  

   "Chciałabym zostać traderką" - próbuje dalej. Nadal z mizernym skutkiem. "Jeśli pracujesz w middle office, nie masz szans dostać się do front office" - poucza Susanę przyjaciel z działu.  

   Wreszcie, znajduje w Internecie grupę wsparcia "Kobiety w City" i na spotkaniu otrzymuje pierwszą ważną lekcję "City nie troszczy się o swoje młode".

   Po wyrzuceniu z pracy za głupi błąd administracyjny warty 700 euro, poprzez witrynę agencji pośrednictwa pracy Susana znajduje ofertę pracy na stanowisku tradera. Aplikuje natychmiast.

"(...) na moście widzisz mężczyznę, który chce popełnić samobójstwo, bo stracił cały swój majątek. Co byś mu powiedziała by go od tego odwieść? (...)"

"Pczułam, że wtedy, w tym pokoju, na rozmowie o pracę w City, dobra odpowiedź na takie pytanie będzie brzmiała: chrzanić nieudaczników i byle do przodu. Dlatego zacisnęłam kciuki pod stołem i powiedziałam, że kazałabym temu gościowi skoczyć".     

   To było to. Po dwóch latach rozszyfrowywania mechanizmów rządzących londyńskim City, weszła wreszcie w fascynujący i ekscytujący świat traderów. Wystarczyło mówić "chcę dużo zarabiać"... i być dobrym. Szampan już czekał jako zapłata za kulturę, w której rozgrywają się zawiłe i trudne emocjonalnie transakcje finansowe. Im bardziej zawiła i trudna, tym lepsza. Każda wiedza służy władzy nad pieniądzem, a one czemu służą? Dają szacunek, przynajmniej ten wśród kolegów po fachu. Trader zasypia po północy ukołysany procentem z najlepszego szampana i wstaje skoro świt. Chce wygrywać.  

   Muzyka to też dzieło ludzi, tak jak i pieniądze. Jedno i drugie może wywołać boski dreszcz. A właśnie to, nazywane adrenaliną, napędza bohaterkę, jest źródłem jej marzeń. 

   O  czym Susana nie wiedziała marząc o pracy w City, kiedy jeszcze na prestiżowej uczelni na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych studiowala warstwową teorię budowy dzieła muzycznego Heinricha Schenkera?

   Opowieść jest pięknie opakowana, okładka jest ze szlachetnego papieru, z odpowiednio sztywnego, chce się ją głaskać, zwłaszcza dotykać monet zasłaniających bohaterce świat. Błyszczą się, są powleczone i miłe w dotyku:) Jednak, według mnie, nie o pieniądze Susanie S. szło, to nie one były przedmiotem jej gry, jej pożądania.

   Świetna rzecz, bardzo zaciekawiająca. Polecam serdecznie! 

piątek, 13 lipca 2012

   "Ta druga" to powieść laureatka konkursu literackiego Wydawnictwa Replika. Gdy dochodziło do wydania moich "Nagich myśli" i wiedziałam już, że okładka książki bedzie zupełnie inna niż sobie wyobrażałam, poprosiłam by była podobna w tonacji właśnie do powieści "Ta druga".

   I tak się stało, aczkolwiek dzisiaj miałabym inne preferencje:)  

 

"Ta druga" - Karolina Wilczyńska - Replika 2011

 

   Zacznę nieco ironicznie - przemyślenia Leny, bohaterki powieści są zaiste niebanalne, tak jak niebanalne są przemyślenia każdego egoisty, albowiem rzeczywiście, skoro nie ma dwóch takich samych egoistów (z definicji egoisty), to każdy z nich swój pępek będzie tylko widział. Przeważnie uznają, że zwykłe wydarzenia, niekiedy niesłychanie dramatyczne, ale nie tylko przecież ich dotykające, wymagają zadośćuczynienia ze strony innych ludzi, a najlepiej gdyby i cały świat to wykonał.

   Lena oczywiście nie miała cudownego życia, samotnie wychowująca się dziewczynka (pod opieką babci, która i tak później też jej wymagała) pragnie szczęścia, ale brakuje jej wiary. Wie oczywiście, że musi być twarda w stosunku do siebie, bo inaczej czeka ją jeszcze gorszy los. Szkoła, a może inni ludzie skierują ją do jakiejś placówki wychowawczej, co będzie dramatyczne dla niej i dla babci. W byciu wymagającą wobec siebie i w pragnieniu bycia kochaną przeszkadzają Lence stany omdlenia od czasu do czasu ją nawiedzające. Mdlejącą Lenę wynosi z autobusu i cuci Tomek Lewandowski. Co więcej stara się dziewczynę później odnaleźć, co nie uchodzi uwadze bohaterki. Lena wchodzi do rodziny Lewandowskich, przychodzi na świat córka.

   Rodzą się też wątpliwości, z czasem przechodzące w pewnik. Skoro na pierwszym rodzinnym spotkaniu teściowa podała obiad używając serwisu z dobrej porcelany, a herbatę tylko w porcelitowych kubkach, to przyczyną  jest niewątpliwie lekceważenie Leny, która kocha jej syna Tomasza i zawsze będzie go kochać, bez względu na knowania matki. Kochać go będzie, bo nie jest również winien, że jego matka nie przyszła do szpitala, po urodzeniu wnuczki. 

   Teściowa. Skoro ona mnie nie lubi..., skoro nie jestem dla niej ważna..., skoro mnie nie szanuje... Skoro... Kiedyś Tomasz zrozumie, że jego matka była zwykłą, no żeby za dużo nie powiedzieć, manipulantką. 

   "Ta druga" to powieść, w której ironia losu i przypadek, wsparte niebanalnym językiem ukazują do czego prowadzi zamknięcie w schematycznym rozumieniu zdarzeń. To historia o kobietach żyjących obok ale osobno, o mijaniu się i niezrozumieniu. O braku dialogu w rodzinie, w której z jednej strony postawą jest brak empatii, a z drugiej wszechobecne "wszyscy myśleli, że ona wie". 

   Trochę czasu minęło od przeczytania jej przeze mnie, początkowo poczułam się rozczarowana szczęśliwym zakończeniem, ale dziś myślę, że to był zabieg celowy. Dlaczego? Zrozumiałam, że w każdej z nas jest "Ta druga".   

  Serdecznie polecam!