O autorze
Tagi
... wyobraźnia potrzebuje tęsknoty, wręcz karmi się tęsknotą ... W.Myśliwski - Traktat o łuskaniu fasoli

Podróżuję

czwartek, 06 września 2012

   Dzisiaj dziękuję mieszkańcom Łodzi za ulicę Piotrkowską (mam kilka innych podziękowań, ale to następnym razem), zwłaszcza za to, że zadzierając głowę do góry (było na co patrzeć) absolutnie nie upadłam potykając się o nierówność terenu.

   A było to tak. Wpadłam kiedyś na pomysł, by zobaczyć, dokąd i jak tanio mogę pojechać z Polskim Busem. Szukałam wyjazdów w środy, bo tego dnia nie muszę do nikogo jechać, ani też nikt do mnie się nie wybiera (różnie to bywa). Takie pracowniczki jak ja generalnie środy od jakiegoś czasu mają wolne:) I znalazłam taki dzień i takie miasto. Łódź dla dwóch osób, wyjazd rano, powrót wieczorem wszystko za 22 zł. Super, prawda? Nic tylko jechać. No właśnie.   

   I nie żałuję, absolutnie. Wczoraj w knajpce na Piotrkowskiej zjadłam śniadanie, podelektowałam atmosferą ulicy, pozachwycałam się architekturą i zaliczyłam kilkukilometrowy spacer. Sporo się zmieniło od końca lat osiemdziesiątych, kiedy to byłam w Łodzi ostatnio. Wprawdzie trochę zmartwiły mnie puste (na wynajem) lokale na Piotrkowskiej, kryzys, "panie ludzie panie", kryzys. Ale miód na moje serce wlał się wielkim strumieniem i zniwelował owe rozterki kiedy w najbardziej reprezentacyjnej części Piotrkowskiej, w księgarni Weltbild, zaraz przy wejściu, zwrócona okładką w stronę klientów stała moja "Złocista Dolina" - dla niezorientowanych dodam, że to ta żółtookładkowa książeczka z ostatniego zdjęcia, stojąca obok "Cukierni pod Amorem". Warto było być na Piotrkowskiej! Zresztą popatrzcie sami :)    

 

wtorek, 28 sierpnia 2012

   Wczesnym rankiem wyruszyliśmy z naszej Estepony, najpierw autostradą do Malagi, a potem wgłąb Półwyspu Pirenejskiego, przez góry Betyckie. Widoczność była znakomita, powietrze przejrzyste, toteż w oddali bieliły się wioski, albo miasteczka (pueblos blancos), które z daleka wyglądały jak zmięte i porzucone chusteczki. Widać było nawet Gibraltar. Im wyżej wjeżdżaliśmy, tym góry, coraz rzadziej porosłe przez powszechne w rejonie cyprysy strzeliste i drzewa korkowe, nabierały "skalistości". Trochę szumiało w uszach, wiadomo, różnica ciśnień, ale czegóż się nie robi by zobaczyć. I umrzeć? Nie. Wrócić raz jeszcze. Posada manana.  

   Ronda - miasto w Andaluzji, w  prowincji Malaga; 36 tys. mieszkańców. Położone po obu stronach wąwozu rzeki  Guadalevin miasto składa się z dwóch dzielnic: Ciudad, czyli części arabskiej i Mercadillo, czyli nowszej części powstałej po rekonkwiście.

   Ze względu na swoje wybitnie obronne położenie na skraju wąwozu, pierwszą osadą na miejscu Rondy była celtycka Arunda, wchłonięta później przez rzymską prowincję Betyga. Wraz z opanowaniem Płw. Iberyjskiego przez Maurów, Ronda (arabska nazwa Izna Rand Onda) stała się stolicą prowincji Takaruna, by w pierwszej połowie XI wieku stać się stolicą małego państwa – taify. Próby rekonkwisty miasta przypadają na wiek XV; zdobyte zostało w 1485 roku przez Ferdynanda III. (za Wikipedią)

   Oczywiście Ronda ma wiele ciekawych miejsc, dzisiaj tylko zwiastun - chętnie opublikuję więcej. Kiedy? Posada manana. :)