O autorze
Tagi
... wyobraźnia potrzebuje tęsknoty, wręcz karmi się tęsknotą ... W.Myśliwski - Traktat o łuskaniu fasoli

Wielkopolska

niedziela, 14 października 2012

Biedrusko - mimo, że mam niedaleko, byłam tam tylko dwa razy. W klasie licealnej, zaproszona przez chłopaka na herbatę z konfiturą (dzisiaj, po latach, pamiętam wprawdzie co piłam, ale nie przypominam sobie imienia towarzysza :)) i wczoraj, bo dowiedziałam się, że tamtejszy pałac po Albrechcie von Treskov, a także po naszym Ludowym Wojsku Polskim, został odrestaurowany.  

No tak. Byłam i widziałam. Neorenesans, zbudowany przeszło 130 lat temu, w 1904 odkupiła go (wraz z olbrzymim parkiem) armia niemiecka, która szukała w tym czasie dogodnego miejsca na duży poligon wojskowy. Po II wojnie światowej pałac był wykorzystywany jako budynek administracyjny dla potrzeb Ludowego Wojska Polskiego, które do dzisiaj tam stacjonuje, ale w zdecydowanie mniejszej liczbie.  

Od 2009 r., po kilkuletnim braku użytkownika, opuszczony pałac może znowu cieszyć się nowymi właścicielami, którzy go gruntownie odrestaurowali. 

To prawda, ładnie tam. Jeśli chodzi o budynki, przeważa kolor biały,  poza tym znajdziemy elementy z surowej cegły i żeliwa. Grube mury pewnie widziały niejedno, nieraz współcześnie widzą to i owo, ale, jak nam powiedziano, są to głównie wesela. 

No i ważne - można dobrze i niedrogo zjeść. Przysmak von Trescova, który zamówiłam był przepyszny. Polędwica wieprzowa (nie rozbita)owinięta plastrami boczku, w sosie kurkowym, do tego pieczone ziemniaki i warzywa z wody - super. Kaczka z żurawiną też została bardzo pozytywnie oceniona.

Było słonecznie, "na bogato":) i smacznie. Niestey, na poligon, gdzie kręcono między innymi niektóre sceny z "Dowodu życia" z Russelem Crowe (poligon był Czeczenią) oraz pewne fragmenty "Ogniem i mieczem", nie miałam zamiaru się udać. Strzelano bowiem (nie na potrzeby filmu) z ostrej amunicji :)  

  

 

 

 

środa, 22 sierpnia 2012

    "Pierwsza wzmianka o Krześlicach pochodzi z 1396 roku i wymienia nazwisko Kajteka de Crzyślice. Nazwę rodową na przestrzeni wieków kilkakrotnie zmieniano, m.in. na Krzyślica, Krzyślice, Crislicze. Mapa Prus Południowych Gilly-Crona z 1803 roku podaje nazwę Krzyszlica.

   W XVI wieku właścicielem majątku Krześlice i pobliskich wsi był jeden z najbardziej znanych rodów szlacheckich Wielkopolski tego okresu – Przecławscy herbu Glaubicz.

   W roku 1623 ówczesny właściciel Krześlic Jan Rogaliński (poznański pisarz ziemski) wydaje uroczyste przyjęcie na cześć królewicza Władysława (syna Zygmunta III Wazy), późniejszego króla Władysława IV. Przyjmując tak dostojnego gościa, dwór był niewątpliwie zasobny, a jego otoczenie uporządkowane.

   Pierwsze lata XVIII wieku to rządy w Krześlicach Jana Konarskiego. Za jego czasów wieś i dwór chyliły się ku upadkowi. Później majątek przejmują Białoboccy herbu Ogończyk. Po Antonim Białobockim (1739-1813), pochowanym w kościele we Wronczynie, Krześlice przejął jego najstarszy syn Izydor Białobocki. Umierając pozostawił majątek powiększony o Wronczyn, Głębokie (obecnie Głęboczek) i Złotniki (obecnie Złotniczki). Córka Izydora, Paulina (1813-1875) w roku 1837 wychodzi za mąż za Anastazego Radońskiego (1815-1881). Po śmierci matki i rodzeństwa – Eugenii i Antoniego, zostaje jedyną dziedziczką majątku.

   Około 1860 roku zostaje zbudowany neogotycki pałac-zamek dla Anastazego Radońskiego, następnie rozbudowany około 1890 roku. Po ostatecznej przebudowie rezydencja otrzymała kształt Igantycznego zamku, usytuowanego w malowniczym, krajobrazowym parku. Sądząc po wieku najokazalszych drzew, park został założony przed budową pałacu.

   Następny dziedzic Krześlic Zygmunt Radoński w 1888 roku pod naciskiem pruskiej komisji kolonizacyjnej (1886-1910) oddał majątek hrabiemu Georgowi von Luttichau w zamian za Rzeżewo w Królestwie Polskim.

   W 1899 roku właścicielem Krześlic był Georg von Brandis, który przed rokiem 1904 przekazał je łącznie z folwarkiem Jeżyny synowi Bernhardowi. Po bankructwie tego ostatniego w latach 30-tych, majątek przejął Bank Kwilecki-Potocki i rozparcelował część gruntów Krześlic, zaś pałac kupił przedsiębiorca Tomaszewski z Łodzi. Jego żona Maria figurowała w księdze wieczystej jako właścicielka do 1945 roku.

   W czasie II wojny światowej Krześlicami gospodarzył niemiecki zarządca. Co ciekawe, na niektórych mapach z okresu lat 30. i 40. nie ma zaznaczonych Krześlic, a to ze względu na lotnisko wojskowe (Bednary) położone w odległości 1,3 km od pałacu. Po wojnie Krześlice przejęła Spółdzielnia Produkcyjna, a w 1950 r. PGR w Pomarzanowicach. Pałac stopniowo popadał w ruinę, a w 1971 roku zawaliła się część frontowa skrzydła wschodniego. Na początku lat 80-tych powstała koncepcja utworzenia w pałacu muzeum ogrodnictwa i pod tym kątem zrobiono pierwszy poważniejszy remont. Do powstania muzeum ostatecznie nie doszło, zaś pałac został przekazany na rzecz mienia komunalnego. Od 1996 roku jest to własność prywatna i po gruntownym, całościowym remoncie obiektu i parku otworzono w nim hotel wraz z restauracją."

   To co powyżej, przeczytałam w necie i stamtąd skopiowałam, zaś zdjęcia wykonałam sama podczas wizji lokalnej (na potrzeby mojego pisarstwa) kilka dni temu. To nie jest zupełnie nieznane mi miejsce, niedaleko Krześlic kiedyś mieszkałam, niedaleko stamtąd się urodziłam, widziałam ów pałac w lepszym i gorszym stanie. Zresztą, do Krześlic z Poznania nie jest daleko, i można dojechać trasą wycieczkową - przy okazji zwiedzić stare drewniane kościółki i odsapnąć nad licznymi w okolicy jeziorami, czy w lasach. Po drodze są też inne pałace.   

   No i co jeszcze ważne - w tamtych okolicach dzieje się (częściowo) historia Igi, bohaterki mojej "trzeciej" powieści. W Krześlicach właśnie, w patio z widokiem na park (ostatnie zdjęcie) kilka razy wypije sok ananasowy:)