O autorze
Tagi
... wyobraźnia potrzebuje tęsknoty, wręcz karmi się tęsknotą ... W.Myśliwski - Traktat o łuskaniu fasoli

Gotuję

środa, 17 października 2012

Udało się. Dotknęłam prowansalskiego słońca ustami, choć zaczynając dzieło nie miałam pojęcia, że tak właśnie się stanie.

Ratatuja - to właśnie w tej potrawie udało mi się dzisiaj uwięzić prowansalskie lato. Kto nie zna, niech żałuje. Ja jestem "po spożyciu" i czuję się jakbym raczyła się ową pysznością w południe, w pełnym słońcu, w Nicei, zaraz przy plaży, popijając niewielkimi łykami białe,koniecznie zimne wino, oczywiście w niewielkiej ilości, tyle tylko by w ustach potrzymać smak.

Nicea, ratatuja, w pobliżu Promenade des Anglais i hotel Negresco. Ach, marzenia ..., taka jestem zmęczonaaa, przydałaby się powtórka.  

Niemniej ratatuję polecam z całej mocy bowiem takiej pyszności nie jadłam od dawna. No, może raz mi się zdarzyło jeść coś podobnego, na targu w Jałcie, ale to było dawno i nieprawda :) 

Bakłażan (pokroić,posolić i odsączyć by pozbył się goryczy), cukinię (obrać, pokroić i wydrążyć środki), paprykę (pozbawić skórki -niekonieczne, pokroić) cebulę, pomidory (pozbyć się skórki) - generalnie wszystko pokroić na duże kawałki. Po kolei podsmażać (na rumiano), po czym odsączyć nadmiar oleju. Połączyć w jednym rondlu, dodając tymianek, bazylię, dużo czosnku, zioła prowansalskie, dwie łyżki koncentratu pmidorowego (nie dodałam, bo pomidory były dość kwaśne). Im więcej razy się podgrzeje, tym lepiej, bo to jest rodzaj warzywnego bigosu. 

PS. Moja inspiratorka, koleżanka z firmy, Małgosia, dostanie w prezencie różową kopystkę. Już zaczynam szukać. Przepis świetny. Polecam!